Stara kamienica na warszawskim Mokotowie. Tuż przy bramie, od podwórza, w załomie muru stoją miejscowi „wieczni bezrobotni”. Siedmiu, czasami ośmiu. Niemłodzi już, od lat bez stałego zatrudnienia. Okoliczni mieszkańcy nazywają ich „stojaczkami”: bo stoją, piją i nic więcej.